Negocjacje

– Czemu znowu obcinasz mi pazury?
– Jak to: znowu?
– No przecież robiłaś to w zeszłym tygodniu.
– Ale wtedy obcięłam ci te z tyłu, nie te z przodu.
– Aha.
Filip leniwie podał mi drugą łapę. Muszę przyznać, że uwielbiam go za to.
– No ale… to czemu mi je obcinasz?
– Żebyście się chłopcy nie pobili…
– Jacy: my?
– Wyjeżdżamy z K. na dwa tygodnie. Trafisz pod opiekę jego rodziny. Pamiętasz, byliśmy w zeszłym tygodniu u trzech kotów i jeden z nich ci przydzwonił w kropkę.
– …?
– W nos, głupku.
– Pamiętam. I co to ma wspólnego z moimi pazurami?
– Ty będziesz miał obcięte, żebyś nie zrobił im krzywdy, a oni będą mieli obcięte, żeby nie zrobić krzywdy tobie.
– Jak dzieci…
– Dokładnie jak dzieci. Musimy was pilnować. Morderców.
– Bezserców. Nie możesz mnie ze sobą po prostu zabrać, zamiast odzierać z godności i rozumu kota?
– Wolę zrobić ci porządek z pazurami niż wpakować do klatki, schować w wielkim zimnym pomieszczeniu i obłożyć bagażami na kilka godzin…
– …coooo…
– …bo tak się przewozi zwierzaki w samolotach. Lepiej dla ciebie i dla mnie, żebyś był wtedy u kogoś, komu ufam.
– Humpf. Ale ja nie wiem, czy ja lubię towarzystwo. Może jestem samotnym księciem na szczycie twoich kolan i rządzę niepodzielnie.
– O właśnie, zła wiadomość: będzie was czworo na dwoje ludzi.
– To oni nie mają po człowieku na wyłączność?
– Nie mają.
– Biedni.
– Widzisz, jak ty masz z nami dobrze w życiu?
– Przez najbliższy tydzień będę cierpiał! Zostanę męczennikiem!
– …dostaniesz wołowinę, jak wrócę. Z serem.
Popatrzył na mnie podejrzliwie.
– I śmietaną?
– Okej, i ze śmietaną.
– Deal.

Trzymajcie za brzydala kciuki. Od trzech lat nie musiał się z nikim dzielić.
Wracamy 19 lutego 🙂