Nowości

Cisza.
– Kocie?
Cisza nasłuchująca.
– Kocie, wyłaź z garnków.
– Jestem głodny.
– Jadłeś.
– Ale zaraz umrę i nie chcę umrzeć głodny.
– Nie gadaj głupstw, tylko chodź się przytul.
Patrzy na mnie i myśli intensywnie, a ja wiem, co chce powiedzieć. Ostatnio postanowił zostać dietetykiem i dużo czytał w Internecie, i zaraz rozpędzi się o tym, że strawa duchowa nie zapewni mu niezbędnych substancji odżywczych. Przerywam, zanim zacznie.
– To nie dla ciebie, to dla mnie. Chodź.
– A, jak tak, to w porządku.
Terapeutą został w zeszłym miesiącu. Bardzo to sobie chwali.
– No to co mi opowiesz? – Pyta, moszcząc mi się na kolanach. Robi to jak zwykle; rozlewa się na kształt naleśnika, zwisając łapami z obu stron.
– Mmm… W zasadzie jest w porządku. Dobrze Ci się mieszka z K.?
– Gorzej niż z tobą, wiadomo, ale jest miły.
– Mówi o tobie, że nie jesteś mój, tylko nasz, wiesz o tym?
– Jasne… Chyba wtedy, jak przychodzę go dogrzać. Nie umie siedzieć tak, żeby kot się mieścił.
– Daj mu czas, nigdy nie mieszkał z kotem.
– Poważnie? Biedny.
– Też tak uważam. A mieszkanie jak ci się podoba?
– Kaloryfery są szersze, więc się mieszczę, i drapak jest fajny. No i baaalkon.
– Ale pamiętasz, że idzie zima i nie będziesz na niego wychodzić? Chyba, że mam cię samego zamykać.
– Bez sensu. Co z tym zrobisz?
Westchnęłam.
– No przepraszam cię serdecznie, że Ziemia krąży wokół Słońca…
– Tak lepiej. Co z tą kolacją? Wiesz, i tak umrzemy z zimna, po co się ma zmarnować?