Zemsta

Jojczenie Filipa słyszałam już na klatce schodowej. Jak zawsze, kiedy wychodziłam z pola jego widzenia na dłużej niż godzinę.
Otworzyłam drzwi i nie pozwoliłam mu uciec pod pretekstem histerii. Również jak zawsze, fuknął zawiedziony. Ale zaraz mina mu zrzedła.
– No nie wierzę, po prostu nie wierzę…
– Hmm?
– Znowu pachniesz innym kotem. Podkreślam, znowu!
– No pewnie, że tak. Mówiłam ci, że idę na kwestę.
– …zamiast tu ze mną siedzieć.
– Ile można. Poznałam cztery nowe kociaki, dwa trzymałam na rękach… Jeden, ma na imię Ryszard, tak mnie polubił, że zostawił mi swój adres – o tu, zobacz…
Podstawiłam pod łaciaty nos obdrapane przedramię. Filip obwąchał je nieufnie, a potem obrócił się ogonem.
– To mnie chociaż nakarm.
– Jadłeś.
– Ale już spaliłem. Jestem głodny. Zamartwianie się kosztuje mnóstwo energii.
– Jadłeś, powiedziałam. Nie pozwolę ci znowu zostać grubasem z nadwagą.
– Ty mnie w ogóle nie kochasz! Rzucam na ciebie kocią klątwę. Umrzesz w cierpieniu!
Wyszedł. Jakby mógł, to by trzasnął drzwiami, ale generalnie jest z tym problem, bo nie sięga do klamki.

Całą noc trzymał się z daleka ode mnie, a następnego dnia obudziłam się chora.
Podły zdrajca.

Wzorzec piękna

– Przytyj.
– …hm?
– No przytyj. To samo mówiłem ci przed wakacjami i obiecałaś coś z tym zrobić.
– Przytyłam przecież, całe pięć kilo.
– Nie widać jakoś specjalnie, dalej masz za wąskie uda i dalej spadam. Bez sensu.
– Bo to nie takie proste, wiesz? Przecież jem jak smok, nie ruszam się za dużo, wszystko po to, żebyś miał na kim spać, i nic.
– Pff, winny się tłumaczy! Po prostu nie chcesz.
– Tak? Takie to proste? To proszę bardzo, masz miesiąc na to, żeby stać się rudy.
– NIE PODOBAM CI SIĘ?
– Ty wolisz grubsze, ja wolę rude, to chyba uczciwa wymiana? Chociaż najlepszy byłbyś taki kremowy z czekoladowym ogonem i pyszczkiem, jak tajskie. One są piękne.
– Ja ci dam, ty podła świnio! Pf! Będziesz chciała kociej miłości jeszcze! Mruczenia na dobranoc! Niedoczekanie twoje! Naoglądała się zdjęć i sobie myśli, że to, co tam, to piękniejsze niż to, co tu!
– Sam widzisz: doceń to, co masz, a nie sobie wyobrażaj nie wiadomo co. Strasznie się rozpuściłeś, odkąd zamieszkaliśmy razem, wiesz? Niewdzięcznik.
– Hej, nieprawda! Odwdzięczam się pilnowaniem tego, żebyś dobrze spała, bo zjadam ci muchy i ćmy znad ucha.
– Uhm, a jak wyjesz nad ranem, to dlatego, żebym we śnie nie umarła, co?
– Dokładnie tak. Kropka w kropkę.
– Kropka w kropkę.
– Nie przedrzeźniaj!
– No ale masz kropkę na nosie przecież, co ja poradzę.
– A ty nie. I widzisz, kto jest piękniejszy?