Zemsta

Jojczenie Filipa słyszałam już na klatce schodowej. Jak zawsze, kiedy wychodziłam z pola jego widzenia na dłużej niż godzinę.
Otworzyłam drzwi i nie pozwoliłam mu uciec pod pretekstem histerii. Również jak zawsze, fuknął zawiedziony. Ale zaraz mina mu zrzedła.
– No nie wierzę, po prostu nie wierzę…
– Hmm?
– Znowu pachniesz innym kotem. Podkreślam, znowu!
– No pewnie, że tak. Mówiłam ci, że idę na kwestę.
– …zamiast tu ze mną siedzieć.
– Ile można. Poznałam cztery nowe kociaki, dwa trzymałam na rękach… Jeden, ma na imię Ryszard, tak mnie polubił, że zostawił mi swój adres – o tu, zobacz…
Podstawiłam pod łaciaty nos obdrapane przedramię. Filip obwąchał je nieufnie, a potem obrócił się ogonem.
– To mnie chociaż nakarm.
– Jadłeś.
– Ale już spaliłem. Jestem głodny. Zamartwianie się kosztuje mnóstwo energii.
– Jadłeś, powiedziałam. Nie pozwolę ci znowu zostać grubasem z nadwagą.
– Ty mnie w ogóle nie kochasz! Rzucam na ciebie kocią klątwę. Umrzesz w cierpieniu!
Wyszedł. Jakby mógł, to by trzasnął drzwiami, ale generalnie jest z tym problem, bo nie sięga do klamki.

Całą noc trzymał się z daleka ode mnie, a następnego dnia obudziłam się chora.
Podły zdrajca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s