Wzorzec piękna

– Przytyj.
– …hm?
– No przytyj. To samo mówiłem ci przed wakacjami i obiecałaś coś z tym zrobić.
– Przytyłam przecież, całe pięć kilo.
– Nie widać jakoś specjalnie, dalej masz za wąskie uda i dalej spadam. Bez sensu.
– Bo to nie takie proste, wiesz? Przecież jem jak smok, nie ruszam się za dużo, wszystko po to, żebyś miał na kim spać, i nic.
– Pff, winny się tłumaczy! Po prostu nie chcesz.
– Tak? Takie to proste? To proszę bardzo, masz miesiąc na to, żeby stać się rudy.
– NIE PODOBAM CI SIĘ?
– Ty wolisz grubsze, ja wolę rude, to chyba uczciwa wymiana? Chociaż najlepszy byłbyś taki kremowy z czekoladowym ogonem i pyszczkiem, jak tajskie. One są piękne.
– Ja ci dam, ty podła świnio! Pf! Będziesz chciała kociej miłości jeszcze! Mruczenia na dobranoc! Niedoczekanie twoje! Naoglądała się zdjęć i sobie myśli, że to, co tam, to piękniejsze niż to, co tu!
– Sam widzisz: doceń to, co masz, a nie sobie wyobrażaj nie wiadomo co. Strasznie się rozpuściłeś, odkąd zamieszkaliśmy razem, wiesz? Niewdzięcznik.
– Hej, nieprawda! Odwdzięczam się pilnowaniem tego, żebyś dobrze spała, bo zjadam ci muchy i ćmy znad ucha.
– Uhm, a jak wyjesz nad ranem, to dlatego, żebym we śnie nie umarła, co?
– Dokładnie tak. Kropka w kropkę.
– Kropka w kropkę.
– Nie przedrzeźniaj!
– No ale masz kropkę na nosie przecież, co ja poradzę.
– A ty nie. I widzisz, kto jest piękniejszy?